Nadia Piekarczyk, July 23, 2025
When you think about Poland, what comes to your mind first? Maybe the cuisine, or the stereotype that Polish people never smile? Maybe. But did you know that in this country there are more than 10 thousand Roman Catholic churches? And the number grows even higher when we take into account all the churches of different Christian denominations. However, the thing I am going to talk about today is not this enormous number, but the fact that even with religion so present, so many Polish people still believe, with their whole heart, in superstitions?
Before I get into this phenomenon about Polish people, I’ll give you a quick history lesson. Don’t worry, it will be short. What you’ve probably figured out already is that Poland is so close with religion because these two things have been inseparable for so long. In the year 966, the Polish duke Mieszko I was baptized to help develop the country, not everyone was a fan of this. Especially Polish peasants, unhappy with his decision, didn’t want to abandon their traditions. Who would be surprised? It’s not easy to walk away from something that united the whole nation so much. That’s why beliefs in these old superstitions are most often seen in villages now.
But what superstitions are we talking about here? Are there any specific ones? Do they vary by region? Of course they do. However, I can present some things I’ve encountered while living in the countryside of the Lesser Poland Voivodeship.
Virtually every new parent has heard, whether from grandparents or a random old lady on the street, “Tie a red ribbon on the stroller.” Why? Supposedly, it’s supposed to protect the baby from evil. But how does this relate to Slavic beliefs? It was once believed that a red ribbon tied around a baby’s wrist would protect them from the evil demon Mamuna, who favored small children as her victims.
I remember once, when I was walking with a friend along the country roads at noon, an old woman working in her garden told us to put on our hats and watch out for the Południca. Of course, she said it half-jokingly, but she did say it. And what, or who, was this Południca? She was said to be a woman dressed in white who appeared in the fields around noon. There, in full sunlight, she sought her victims among careless farmers who didn’t take shelter from the sun during those scorching hours. Południce were supposed to be young girls who had died before or just after their wedding. Dressed in their wedding gowns, with a wreath on their heads, they were said to be beautiful from a distance, but only up close could one see their steel teeth and the sickle with which they tormented their victims.
The superstition I’ve personally encountered the most is the bewitching I mentioned earlier (when talking about babies). For as long as I can remember, my mother kept telling me to dress warmer, supporting her argument with the idea that someone would bewitch me. How? With a harsh word, but most importantly, with a hostile look. You might wonder: how do you protect yourself from such a bewitchment? After all, from what I’ve mentioned, you can be struck by it in literally any way? Here comes back the beloved Slavic method– the color red. Braided into braids, worn on clothes, wherever it fit. But why was this bewitching of a person so terrible? Because supposedly it would bring nausea, weakness and sweats. Everything that’s bad on this earth. So many times, my family’s response to my complaints about my health was a simple, “Someone bewitched you!”
Do I think that Poles, being so religious, are also mildly hypocritical? Yes. But is that a bad thing? Absolutely not. It’s one of those things without which our lives would simply be empty. And in my opinion, boredom is a hundred times worse than a little hypocrisy.
Polska Wersja
Gdy myślicie o Polsce, co przychodzi wam pierwsze do głowy? Może jej kuchnia, albo stereotypy o tym, że polacy nigdy się nie uśmiechają? Może. Ale wiedzieliście o tym, że w tym kraju znajduje się aż 10 tysięcy kościołów rzymskokatolickich? Liczba ta dodatkowo rośnie jeśli weźmiemy pod uwagę kościoły innych wyznań chrześcijańskich. Jednak rzeczą na której dziś się skupię, nie będzie ta ogromna liczba, a fakt, że pomimo tak rozwiniętej wiary w tym kraju, wielu polaków nadal pełnym sercem wierzy w zabobony?
Zanim zacznę rozgadywać się na temat tego fenomenu u polaków, przedstawię wam krótką lekcję historii. Jak można się domyślić, Polsce jest do religii tak blisko bo już od dawna te dwie rzeczy są nierozłączne. Gdy w 966 roku książe wielu słowiańskich plemion na terenie dzisiejszej polski (Mieszko I) przyjął chrzest by rozwinąć ten kraj, nie wszystkim się to spodobało. A chłopi niezadowoleni z tej decyzji, nie zamierzali tak łatwo opuścić ich wierzeń. Kto by się dziwił, przecież nie łatwo odejść od czegoś co tak bardzo łączyło naród. Dlatego właśnie wiarę w te stare zabobony najczęściej można zauważyć teraz na wsiach.
Ale o jakich zabobonach tu mowa? Czy są jakieś konkretne, czy różnią się one regionami? Oczywiście, że się różnią (tak jak wiele innych rzeczy na przykład ludowe stroje, jednak to rozmowa na inny dzień). Ja jednak mogę przedstawić rzeczy z którymi się spotkałam żyjąc na wsi w Małopolsce.
Praktycznie każdy nowy rodzic usłyszał czy to od dziadków, czy to od losowej starszej pani na ulicy – zawiąż na wózeczku czerwoną wstążkę. Czemu? Podobno ma to chronić dziecko przed urokami. Ale jak ma się to do słowiańskich wierzeń? Otóż kiedyś wierzono, że czerwona wstążka zawiązana na nadgarstku niemowlęcia będzie chroniła je przed złym demonem Mamuną która wyjątkowo upodobała sobie na swoje ofiary małe dzieci.
Pamiętam jak pewnego razu gdy szłam z koleżanką w południe na spacer po polnych drogach, jakaś staruszka pracująca w swoim ogródku powiedziała nam by ubrać czapki i uważać na Południcę. Oczywiście ta babcia powiedziała to pół żartem, jednak powiedziała to. A czym, albo kim jest ta Południca? Powiadano, że była ona kobietą ubraną w biel, pojawiającą się na polach około Południa. Tam w pełnym słońcu szukała swoich ofiar w nieuważnych rolnikach którzy nie skryli się w te upalne godziny przed słońcem. Południcami miały zostawać młode dziewczyny które swój żywot zakończyły przed lub świeżo po ślubie. Ubrane w swoje suknie ślubne z wiankiem na głowie, z daleka miały być przepiękne, jednak dopiero z bliska można było zobaczyć ich stalowe zęby, i sierp którym dręczyły swoje ofiary.
Rzecz z którą osobiście najbardziej się spotkałam, to wspomniane przeze mnie wcześniej urzekanie. Odkąd pamiętam, moja mama powtarzała mi żebym ubrała się cieplej, popierając to argumentem, że ktoś mnie urzeknie. Jak? Myślą, złym słowem, ale najbardziej – wrogim spojrzeniem. Można by było sobie pomyśleć, jak tu się ustrzec przed takim urzeknięciem? Przecież z tego co wymieniłam można ‘oberwać’ dosłownie każdym sposobem? A no można. I tutaj wraca ukochany przez słowian sposób, kolor czerwony. Wplatany w warkocze, noszony na ubraniach. Gdzie się on tylko zmieścił. Lecz dlaczego to urzeknięcie człowieka było takie straszne? Bo podobno miało ono przynosić nudności, osłabienie, poty. Wszystko co na tej ziemi złe. Tyle razy odpowiedzią rodziny na moje narzekanie na stan zdrowia było zwykłe “Ktoś cię urzekł!”
Czy uważam, że Polacy będąc tak religijni są również delikatnymi hipokrytami? Tak. Czy jest to jednak coś złego? Kompletnie nie. Jest to jedna z tych rzeczy, bez których byłoby po prostu pusto w naszych życiach. A według mnie nuda jest sto razy gorsza, niż odrobina hipokryzji.
Proudly Powered by WordPress
